piątek, 28 lutego 2014

Mnie to nie dotyczy

Oglądasz TV, czytasz wiadomości, kupujesz gazetę i nie możesz się nadziwić ile na świecie dzieję się rzeczy, które nie powinny mieć miejsca. I co sobie myślisz? No proszę, powiedz szczerze, jaka jest pierwsza myśl, która wtedy przychodzi Ci do głowy „jak dobrze, że mnie to nie dotyczy”. Cholernie dobrze. Masz mieszkanie i zdrowe dzieci, na zdrowie sam od dawna nie zaprzątałeś, a kto by się przejmował zepsutą ósemką, jeśli kolejne dziecko umiera. Masz się w co ubrać i za co opłacić rachunki. Ciebie to nie dotyczy. To nie Twój świat. To nie Ty.
A gdyby tak, dotknęło to Ciebie? Nie może. Ale jak? Mnie? Dziś? Już? Ale kiedy? Mnie to nie dotyczy. Dbam o swoją karmę. Nawet kupy po psie sprzątam. Takie życie w zgodzie z sąsiadami, bo natura do kup nigdy nic nie miała. Trawników nie deptasz, drzwi windy przytrzymujesz, przechodzisz na zielonym i uśmiechasz się do nieznajomych.  

To Cię nie dotyczy

Ale dotyka.

Dlaczego?

Bo karma to dziwka. Karma ma w dupie, że trafiła po raz setny na Ciebie. W dupie ma tony ubrań, jakie oddałeś ubogim, puszki, które zostawiasz bezdomnym, piątaka, którego rzuciłeś głodnym. Dziwka. Łapie zwykle tych, którzy są sami, bądź czują się samotni. Pewnie czuje satysfakcje z tego, że teraz siedzisz  nie potrafisz sobie poradzić z emocjami. Nie widzi Twoich łez, nie czuje bólu, który nie pozwala Ci wstać z łóżka. Karma to dziwka. 



... ale mnie to nie dotyczy. 

niedziela, 23 lutego 2014

Schemat spacerowy


Spacer. Mówię spacer, Wy myślicie „bomba”. Trąba. 
Dziś miałam bajeczny pomysł na spędzenie dnia. Spacer. Bomba? Trąba. Chociaż dziś wcale tak źle nie było. Postanowiłam oszukać Tuta (czyt. Zuza) system. Jaki system? Już tłumaczę... 

piątek, 21 lutego 2014

Źródło energii odnawialnej



Ostatnio usiadłam i zaczęłam się zadziwiać nad nieustannymi sukcesami Zuzy. 

Tej dziewczyny nic nie jest w stanie zniszczyć. Diagnozy stawiane jedna za drugą nie robiły na niej większego wrażenia. Uśmiecha się do losu, który z pewnością niedługo stwierdzi, że rzucanie jej kłód pod nogi, jest zupełnie bez sensu. Mała je po prostu przeskakuje. 

niedziela, 16 lutego 2014

Rodzić po ludzku?

Chciałam rodzić naturalnie. Ze wskazań kardiologicznych nie mogłam. Była zła. Wściekła nawet. Koleżanki mnie pocieszały, że przynajmniej będzie bez bólu. Bez stresu. Przyjeżdżam 
w terminie, raz ciach i po sprawie.

ostatnie chwile w szpitalu

środa, 12 lutego 2014

Normalnie nienormalni



Moje życie to komedia. Nawet los się ze mnie śmieje, nie rzadko. Ja też się śmieje. Szkoda czasu na łzy. Macierzyństwo jest z pewnością przedłużeniem ciąży. Niby nic Ci już nie ciąży, a wciąż jesteś jakaś rozkojarzona. Niby kręgosłup nie powinien boleć od dodatkowych kilogramów, a codziennie nosisz więcej niż w ciągu tych „wspaniałych” 9 miesięcy. 

niedziela, 9 lutego 2014

Ktoś mnie pokochał...


Wzięłyśmy krótki rozwód. Tylko na dwa dni. Czasu minęło niewiele, a mimo to, kiedy wróciła, świat zaczął wariować. Dni stały się krótsze, bałagan mniej istotny, poranki przyjemniejsze i wiatr cieplejszy. W jej oczach jest więcej blasku, we mnie miłości. Trawa pachnie mocniej, ciasteczkowe kalorie mniej straszą.

środa, 5 lutego 2014

Sprzątanie - niekończąca się opowieść.



Mają przyjść goście. Umawiamy się.


-Będziemy między 16/17. 

-Shit, cholera. Nie można konkretniej? – myślę, a mówię: - Tak, pasuje. 
W końcu jestem kobietą. Nie będę mówić co myślę. 

poniedziałek, 3 lutego 2014

Kropka i kulka



Mamy Psa. 

Chociaż nie... Wrrrróć! Mamy małą kulkę, która podobno jest psem.
Na razie widzę same plusy:

Dzieci bawią się razem.
Jedzą z jednej miski. 
Piją też z jednej. 
Piszczą w tym samym momencie i dokładnie o tej samej porze mają ochotę na obiad przekąskę. 
Jeżdżą jednym wózkiem i zachwycają wszystkich. 
Biegają po całym domu. 
Załatwiają się pod siebie. 
Lubią spacery.
Robią niesamowity bałagan.


A teraz - niewłaściwe skreślcie. A może nic nie trzeba skreślać?




wszystko [jak zwykle] - SH 
buciki - H&M

niedziela, 2 lutego 2014

Dlaczego chciałam odejść?



Był czas, kiedy mówiłam, kiedy śmiałam się, że nas wszyscy kochają. Małe, wąskie, ale dobrze mi znane grono czytelników. Wszyscy pełni empatii, miłości i radości z życia. Śmiało doradzałam innym koleżankom-blogerkom, kiedy dostawały tzw. hejt. „Olej!”, „Czym Ty się przejmujesz?”  ... Do czasu. Twierdziłam, że blog jest trochę jak gazeta. Jeśli nie lubisz czytać to nie kupujesz. Zapomniałam o tym, kiedy kogoś dotknął ból dupy w trakcie czytania naszego bloga.

Dostaję masę pozytywnych komentarzy i maili, w których jasno określacie, że podoba Wam się to co robimy. Stylizacje Zuzi to głównie ciuchy z SH, tanich sieciówek, bądź to – na co udało się naciągnąć ciotkę czy babcię z okazji świat, zamiast kolejnej buczącej zabawki. Pokazujemy, że nawet przy bardzo niskim budżecie można wyglądać lepiej niż dobrze. Pierwsza stylizacja skompletowana w całości z ciuchów z SH cieszyła się naprawdę ogromnym uznaniem, Waszym uznaniem! I choć nie jest to dla mnie najważniejsze, bo jest to kronika MOJEGO macierzyństwa. To Wasze miłe słowa motywują, dodają mi energii, kopa do kolejnych działań.

Zdarzyli się niestety i tacy, którzy powiedzieli, że tu za dużo pierdzę. Na słodko na dodatek. Pewniej te osoby, bloga nie czytają. Chodzą tylko po sieci i zbierają żniwo swoich marnych działań. I nie, nie przychodzi do domu codziennie mąż, z grubym portfelem, nie zostawia mi pieniędzy „na waciki”, a ja zamiast się wziąć do roboty, latam sobie po lumpeksach. Czy ktoś, kto to pisał, zwrócił uwagę na idiotyczność swoich słów?  

Tak żyjemy. Kochamy pomagać, tworzyć, tanie rozwiązania, cieszyć się deszczem i gonić za słońcem. Jesteśmy kolekcjonerkami. Kolekcjonerkami wspomnień. To jedyne co zachowamy. Kochamy siebie, a to jest kronika naszego pięknego macierzyństwa. Zuza nie tylko jest moją córką. Jest wspaniałym życiowym kompanem, przyjaciółką. Każdemu, kto widzi macierzyństwo w innych barwach niż różowe, szczerze współczuję. Macierzyństwo to największy dar. Jedyny lek na wieczną samotność.

Przesyłam Wam słodkie, truskawkowe pierdy. (:

BTW. Każdemu, któremu się to co piszę nie podoba, bo „za mało dramatów”, polecam włączenie telewizji. Najlepiej w okolicach godz. 19. Traficie na wiadomości ze świata i z kraju.

sobota, 1 lutego 2014

Pierwsze kroki Zuzy



Może ktoś zauważył, a może nie... wczoraj nie pojawił się nowy post. Myślałam, że może dziś wstanę i pełna energii i niezdrowego aż entuzjazmu. A tu klops. Brakuje mi ostatnio motywacji, aby czymkolwiek się na blogu dzielić. Nie wiem czy to koniec. Może potrzebuję po prostu dwóch dni przerwy. Może Mazak mnie natchnie? 

Jeśli odejdziemy - to na własnych nogach.



AddThis